|
Blog > Komentarze do wpisu
Tego nie pokażą w telewizjiKiedy wróciłam po pierwszym porodzie do domu, posprzątałam pokój, łazienkę, zaścieliłam łóżka. Ugotowałam obiad i siedząc brzegiem półdupka na stołku z Ikei, opowiadałam przybyłym zabawne historie z sali porodowej. Nikt chyba nie zauważył, że słaniam się na nogach. Po powrocie ze szpitala z drugim dzieckiem, stanęłam przy kuchence i usmażyłam 24 naleśniki dla rodziny i gości. Z dżemem, bo białego sera nie było w domu, i z podrzucaniem, ku uciesze starszego dziecka. Czułam się jak wrak, nie spałam trzy doby, ale stałam i smażyłam. Ja nigdy nie płaczę, zawsze kroję cebulę. Nie szlocham spazmatycznie, zakrztusiłam się tylko skórką od chleba. Mam czerwone oczy, bo zasiedziałam się w nocy przy komputerze. Jestem twarda, taka twarda i sucha, taka sucha. Jak nie wiem co. Jestem na każde wasze wołanie, mamo, mamo. Jestem na każde wasze żądanie chcę, chcę. Jestem w sekundzie przy tobie, gdy płaczesz, jestem natychmiast przy tobie, gdy chcesz. Biegnę na pomoc z majtkami w kolanach i kroplami moczu na udach, tego nie pokażą w telewizji. Dbam o naszą mocną więź. Kto przyjdzie, kiedy ja zawołam - pomocy! Tonę! Nikt nie przyjdzie, bo ja nie mam prawa wołać, nie mam prawa chcieć. Kto odpowie na moje wołanie, mamo, mamo! Stłukłam sobie znowu kolanko, boli, ała. Ała, mamo, mamo! Kto odpowie na moją bezsenność w nocy, kto zapędzi do łóżka, gdy tak snuję się z kąta w kąt i nie wiem, co mam zrobić. I piję wino i wychodzę na balkon palić papierosy, chociaż przecież w ogóle nie palę. I zamykam się w łazience, godzinami wieszam pranie, te rajstopki w traktorki i króliczki. Koszulki z Zygzakiem, majtki z autkiem, skarpetki w biedronki. Wieszam, wieszam je godzinami. niedziela, 13 listopada 2011, f_jak_frustratka
TrackBack
Komentarze
workingmum
2011/11/14 00:01:10
Jak śpiewała Kasia Kowalska - masz to na co się godzisz. Nie da się zmienić świata licząc po cichu na to, ze ów świat spontanicznie zrezygnuje z tego co dla niego wygodne. To wbrew prawom fizyki.
2011/11/14 00:08:49
Kochana chyba wiele z mam podpisałoby się pod Twoim wpisem i zgadzam się workingmum. Zacznij żyć też dla siebie i czasami również zawyj, zawołaj, poproś.Powodzenia!
P.S. Uwielbiam Cię czytać:) podpisuje się galopek - matka trójki, co wie jak wkurzające mogą być własne dzieci, choć najwspanialsze i najbardziej kochane.
Gość: red_nine, 095160107101.warszawa.vectranet.pl
2011/11/14 00:26:58
czytam regularnie- dziekuje! jestes swietnym remedium na kolorowa papke.
2011/11/14 08:49:28
A gdzie był mąż wtedy? Dlaczego nie posprzątał, nie usmażył naleśników, a gości nie pognał na drzewo? To nie wina dzieci, że wołają mamo, tylko tego, że nikt Ci w tym nie pomaga.
2011/11/14 09:28:54
bardzo przejmujące. ale pamiętaj, że możesz się wysikać do końca. nie umrą, jak pomożesz za 3 minuty.
Gość: malina, ip-89-161-22-77.tel.tkb.net.pl
2011/11/14 11:00:20
ten blog powinien się nazywać Antyreklama Macierzynstwa
Gość: Młoda Lekarka, public95260.xdsl.centertel.pl
2011/11/14 11:21:08
Paweł:
"Poza tym ja nigdy nie widziałem, żeby kibelek był brudny. Nie widzę sensu, żeby go myć tylko dlatego, że tak trzeba." "Ja tak funkcjonuję, że jak nie ma przymusu, to nie robię rzeczy, których nie lubię albo nie mam nawyku robić" www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,10548375,Wojna_domowa.html?as=3&startsz=x Która część jajnika czy macicy, odpowiada za to, że większość kobiet funkcjonuje inaczej?
Gość: Gosia, 89-75-72-180.dynamic.chello.pl
2011/11/14 19:23:43
rozumiem .. jak nikt - ale ja juz nauczyłam..uczę sie nie da zwariować - starszy wie - ze po przyjsciu z przedszkola ma iśc się bawić - bo teraz mamy godzina oglądania bajek - a potem sie pobawimy .. a młodszy .. młodszy sie urodzil niedawno i na razie ucze sie nie zwariować :))
Gość: mjakm, user-46-112-215-52.play-internet.pl
2011/11/14 21:56:19
to nie antyreklama macierzyństwa, to druga jej strona, dość prawdziwa... może nie widzą tego jeszcze Mamy słodkich dwuletnich jedynaków, na pewno nie widzą tego Tatusiowie, a to, że Matka chce dawać radę i lubi też ładnie przyjąć gości, a mimo tego przyznaje, iż czasem nie ma na to siły... to nie słabość i nie niedociągnięcie...
2011/11/14 23:33:48
A że tak się czuję właśnie. To mi się smutno zrobiło.
Młoda Lekarko, kobiety po prostu w szkole zapamiętały, że zarazki są niewidoczne gołym okiem ;), bo przecież dziewczynki są grzecznymi i dobrymi uczennicami.
Gość: hatalka, gfs90.internetdsl.tpnet.pl
2011/11/15 11:22:20
pamiętaj, tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy...więc wyluzuj i w końcu
pomóz sobie pozwalając innym pomagać Tobie.
Gość: malina, ip-89-161-22-77.tel.tkb.net.pl
2011/11/15 12:58:24
o wow, tyle dobrych rad, teraz chyba wszystkie problemy frustratki zostaly rozwiazane; )
Gość: szaro_bura, 212.160.172.7*
2011/11/15 15:44:41
Masz rację, Frustratko, tego nie pokażą w telewizji. Jeśli pozwolisz, kolejnej bezssennej nocy stuknę do Ciebie kieliszkiem wina. Solidarnie myślowo.
Gość: szaro_bura, 212.160.172.7*
2011/11/15 15:44:43
Masz rację, Frustratko, tego nie pokażą w telewizji. Jeśli pozwolisz, kolejnej bezssennej nocy stuknę do Ciebie kieliszkiem wina. Solidarnie myślowo.
Gość: feuille5, 89-79-20-241.dynamic.chello.pl
2011/11/15 22:31:05
A miałaś tez wtedy (po pierwszym i drugim..) pomalowane paznokcie i pełen makijaż?
Jeśli nie, musiałaś też wyglądać jak obraz nędzy i rozpaczy..Ale nie martw się, na pewno nikt nie zwrócił uwagi. W końcu nie Ty byłaś pępkiem świata Pozdrawiam wirtualnie-porozumiewawczo. 2011/11/16 11:11:29
o radości, jakież to moje! (ironia...) - i wpis, i niektóre komentarze; wprawdzie dziecko mam jedno, ale jednak jakby dwa (no bo Ślubny jeszcze...), ale czuję sie dokładnie-tak-właśnie - jestem na każde zawołanie, pępowina chyba ciągle jeszcze nie odciąta, sprzątam, gotuję, prasuję, przytulam, rozmawiam, pocieszam, tłumaczę, piszę, czytam i generalnie padam na dziub po tym wszystkim, ale rodzinka szczęśliwa jest - i ja pewnie też, tylko że zbyt zmęczona, zbyt osamotniona, zbyt zajęta, żeby to odczuć...
pozdrawiam
Gość: , menyanthes.ibb.waw.pl
2011/11/16 11:51:59
Rozmowa telefoniczna uslyszana dzisiaj rano w pociagu:
On: jak to wyje? odpowiedz ze sluchawki On: wez sie uspokuj, moze jest glodny odpowiedz ze sluchawki On ironicznie: no dobra, to ja biore wolne i zaraz wracam do domu odpowiedz ze sluchawki On: Jak jestes ze wszystkim sama, przeciez ja jade DO ROBOTY! odpowiedz ze sluchawki On:Wez sie uspokuj, wez sobie jakies proszki na uspokojenie W tym momencie Anka sie rozlaczyla a sympatyczny Pan zaczal ogladac teledyski w swoim wypasionym telefoniku, ktory mialam ochote wypieprzyc mu przez okno. Bo Anka rzeczywiscie JEST SAMA, i to ona powinna sobie zrobic jeden dzien wolnego
Gość: postitka, iw226.internetdsl.tpnet.pl
2011/11/16 13:21:17
Odp mojego faceta po przeczytaniu wpisu: "No przecież jej facet pracuje i ją utrzymuje. Bez niego nie dałaby rady. O co w ogóle chodzi? To jakieś pierdolenie. Zamiast tracić czas na pisanie bloga poszłaby pobiegać albo coś". Koniec cytatu.
Oj będzie dzisiaj dzika kłotnia.. :) 2011/11/16 14:31:02
dlaczego to jest tak, że jak facet PRACUJE to już nic więcej nie musi, a kobieta to co? Leży w domu do góry brzuchem? Nie, tez pracuje, w domu
2011/11/17 12:40:11
W imię czego to cierpiętnictwo?
Czemu nie powiedzieć gościom - słaniam się na nogach, idźcie już. Czemu nie powiedzieć mężowi/rodzinie - jeśli jesteście głodni ugotujcie/zamówcie ja nie mam siły? Czemu nie krzyknąć dziecku - sikam, poczekaj chwilę? Co takiego się stało w Twoim życiu, że nie masz wsparcia męża/rodziny/przyjaciół? Wołaj pomocy, wołaj aż ktoś usłyszy bo się wykończysz! (Kiedy ja wróciłam z porodu byli goście, posprzątali i ugotowali obiad na 2 dni i wydało mi się to oczywiste, że mam prawo korzystać z pomocy innych) 2011/11/17 13:05:33
Ron_ja, popieram, właśnie to miałam na myśli. Tzn "idźcie już" do gości nie przeszło by mi przez gardło, zamiast tego powiedziałabym "padam na nos, pozwolicie, ze się położę". Zakładam, że to nie królowa angielska przyjechała, tylko jacyś zaprzyjaźnieni ludzie.
Rodzinie nie musiałabym mówic, żeby ugotowała, bo to oczywiste (ja nawet w pełni sił nienawidzę kucharzyć). Przed wyjściem do łazienki sprawdzam, czy dziecko jest bezpieczne (co ma rożne znaczenie w zależnosci od wieku) i sikam tyle ile trzeba. Nie zadałabym pytania co sie stało w zyciu, ze nie ma wspacia, bo pewnie nic sie nie stało. Nie stało sie nic wskazujacego na fakt, że ta sytuacja komukolwiek nie odpowiada. Moim zdaniem jest bardzo nie fair oskarżać kogokolwiek, ze się nie domyślił, jeśli samemu zaciskało się zęby i cierpiało w milczeniu.
Gość: A_polonia, 86-mo5-13.acn.waw.pl
2011/11/17 18:55:17
jakie to też moje, zwłaszcza dzisiaj, w tę parszywą listopadową godzinę, kiedy on na nas pracuje i znowu musi zostać w biurze, a za wcześnie by dzieci poszły spać, a za późno by się dobrze bawić, bo zmęczenie, znudzeni, katary i zazdrość o to, że mama za dużo czasu spędza z tym drugim...więc jęki, krzyki, płacze, klepanie się, ganianie, robienie na złość, olewanie moich uwag, ech...
2011/11/18 15:46:20
Dobrze, że tak powiem, że dajesz głos w ważnej sprawie... im więcej, im głośniej tym lepiej. Ja np. mam koleżankę, która nie spała od 5 lat... a małżonek sypia dość dobrze. Oboje jednak są współwinni, bo ona cierpi w milczeniu a on się nie domyśla. I tak sobie trwają. Trzymam kciuki za edukowanie przyszłych pokoleń i równowagę w czasoprzestrzeni. PS może zamiast naleśników zupka chińska? ludzie się zniechęcą i przyniosą coś ze soba następnym razem.
Gość: meri, 194.42.110.*
2011/11/18 17:15:46
tiaaa... skąd ja to znam... próbuję zrobić wszystko na tiptop, pokazać, że daję sobie radę, a jak sobie nie radzę to mam poprosić o pomoc. tylko że mi w gardle rośnie proszenie o przewijanie, karmienie, 'zajmij się nią przez chwilę', wyrzuć śmieci, etc, bo to tak, jakbym mieszkała z jakimś obcym człowiekiem, który nie widzi, nie chce/boi się? tak sam z siebie zaproponować pomocy... nie zawsze tak jest... ale zgodnie ze złośliwością losu zawsze tak wtedy, kiedy padam na pysk ;/
Gość: A.Sz., 87-204-37-222.ip.netia.com.pl
2011/11/18 18:12:16
a ja kiedyś usłyszałam od niego, że "wy kobiety to macie taki hormon, który sprawia, że macie siłę wstawać do dziecka w środku nocy".
2011/11/18 18:38:17
o jezujezu. przecież frustratka nie musi być frustratką 24/7. każda z nas bywa sfrustrowana, od czasu do czasu, w różnym natężeniu. każda ma gorszy dzień, miesiąc, rok. byle to nie było gorsze życie. i nie ma się co pastwić i udzielać dobrych rad, że trzeba pogonić rodzinę i zapędzić do pomagania i po co sobie wypruwasz flaki, etc. każda z nas czasem sobie wypruwa, prawda?
Gość: ksenofaryna, public-gprs284094.centertel.pl
2011/11/18 22:23:33
Wiecie co? Gadacie jakbyście dzieci nie miały/mieli.
Jak sobie dziatwa kuku stuknie to kogo woła? Nawet jak ojciec jest supermenem, to dzieciak i tak będzie wołał matkę. Jak wyje w niebogłosy, to też mamunię wzywa...i Wy też wzywaliście. A co do pomocy poporodowej. Jestem po 2 porodach i do głowy mi nie przyszło żeby gości spraszać po powrocie do domu. Jakby się sami nawinęli, to wątpię żebym do domu wpuściła komentując to brakiem taktu i obycia. Dajcie mi 2-3 dni i możemy robić baby shower ;) Co do panów tatów...im jak palcem nie pokażesz co mają zrobić, to chodzą jak dzieci we mgle. Śmieci nie przeszkadzają, gary w zlewie też, od dziecięcej kupy mają odruch wymiotny...tacy są "twardziele". Mój mąż nawet nie zauważył, że dziecię się budzi w nocy 2 razy na jedzenie... Rodzicielstwo nie jest tak zajebiaszczo różowe jak w filmach czy reklamie..Najpierw czekasz aż młode zacznie chodzić i gadać...potem marzysz żeby na chwilę usiadło i pomilczało... Pozdrawiam
Gość: m, m126.class98.petrotel.pl
2011/11/21 18:30:29
Poród, nie powiem bolało, ale było o.k.Pierwszy dzień w domu po porodzie - truma. Pierwsi goście owszem przynieśli obiad, wypili herbatkę i do widzenia, ale niestety na tym się nie skończyło...i co ? Należałoby powiedzieć wyp...Ten kto tego nie miał niech rad nie udziela. Jedyną wyrozumiałą osobą, która się nie obraziła kiedy powiedziałam, że nie życzę sobie nikogo przez co najmniej dwa tygodnie była, uwaga ! moja BEZDZIETNA bratowa.
2011/11/21 20:26:44
To akurat logiczne, osoby, które nie maja dzieci, wyobrażają sobie poród jako coś okropnego a dziecko jako spore obciążenie. My natomiast patrzymy tak: "E, rodziła tylko 10 godzin, a poza tym przy jednym dziecku to przecież nie ma za dużo roboty, pewnie się nudzi sama w domu."
Wypieramy przykre wspomnienia - to naturalna samoobrona naszego umysłu - i jedne drugim gotujemy ten los. 2011/11/22 10:47:20
Oczywiście. Wszystkie wyją po kiblach i mają wypór galotów w traktorki. Szkoda, że mało matek się do tego przyznaje...Dobrze, że nie jesteś jedną ze srających wonnym kwieciem mamusiek.
Pozdrawiam
Gość: Grren canoe, 188.147.255.88.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/02/01 09:53:34
Po powrocie ze szpitala czekał na mnie na błysk wysprzątany, udekorowany, pachnący dom. I bukiet kwiatów, jakiego jeszcze nie widziałam. Jedzenie ugotowałam częściowo sama przed porodem i miałam pomrozone porcje na kilka dni, a świeże przygotowywał na bieżąco mąż.
Spokój cisza,łzy wzruszenia, radość. ZERO gości - pierwszych wpuściliśmy dopiero po 2 tygodniach. Pierwszy czas był tylko i wyłącznie dla nas. Tak ustaliliśmy z mężem, i tak zrobiliśmy. I wcale nie postrzegam tego wszystkiego, o czym teraz napisałam jako bajki czy czegoś "wyjątkowego" BA, Mam czelność uważać, że każdy facet/mąż właśnie tak powinien przywitać swoją kobietę i swoje nowo narodzone dziecko. A potem o nich dbać w tym często najtrudniejszym przecież dla świeżej matki okresie...Do tego zobowiązuje ich choćby określenie - MĘSKOŚĆ. |
|