|
Blog > Komentarze do wpisu
Wiosna w rytmie latinoI raz! I dwa! I trzy i cztery i! Dalej! Razem! Szybciej! Mocniej! Lewa! Lewa! Lewa! Prawa! I jeszcze raz! Trzymamy, trzymamy! Cztery! Lewa! Lewa! Prawa! Słyszycie ten tupot? To wiosna idzie. Pląsa w podskokach. Aż strach.
Dzień pierwszy. Latino solo. Kupiłam sobie czarne trampki w sklepie, co to jest tani, w końcu się przydadzą. Zapakowałam getry, t-shirt z kolorowym nadrukiem "30 lat Spółdzielni Mleczarskiej" i poszłam na pierwsze w życiu zajęcia sportowe - aerobik w rytmie latino. Solo. Pań było zaledwie kilka, nie byłam najmłodsza, ale największa za to tak. I jakiś mam wolny refleks się okazało, bo ciągle tańczyłam z efektem slow motion, co było widać w okalających salę lustrach. Mylenie stron lewej z prawą również się przydało, jeśli chodzi o efekt kabaretowy. I to kretyńskie "czaczacza" po każdym wywinięciu ręką, matko! Ale jakoś dałam radę, nawet udało mi się opanować i nie położyć na parkiecie z kwikiem. Dzień drugi. Zumba. Zaraz się porzygam ze zmęczenia, powiedziała K., kiedy było już po wszystkim i siedząc w szatni na ławce oglądałyśmy zazdrośnie chude tyłki dziewczyn w stringach przebierających się przed nami. Nie miały nawet zadyszki, a ja za to miałam wrażenie, że zaraz wypluję płuca. Pani przed 60-tką w fioletowym body i kabaretkach troszkę może poczerwieniała, ale nawet się nie spociła. Patrzac na nią w końcu zrozumiałam ideę wydłużenia wieku emerytalnego. Dzień trzeci. Pożeracz tłuszczu. Klientela siłowni to w 70% kobiety. To dla nich raz w tygodniu organizowane są zajęcia zwane malowniczo pożeraczem tłuszczu, po których można jedynie w spazmach kaszlu czołgać się do domu, bo nie ma się siły na wejście po schodach. Dopiero po 20 minutach wysiłku organizm zaczyna spalać tłuszcz, więc skaczą wszyscy jak szaleni. Ile wlezie skaczą. Hop hop, trzęsą się oponki na brzuchach, hop hop skacze biust. Słyszycie teraz ten rytmiczny tupot? I raz i dwa i trzy. Cztery... I! środa, 29 lutego 2012, f_jak_frustratka
TrackBack
Komentarze
Gość: Tores, 87-206-150-113.dynamic.chello.pl
2012/02/29 22:01:04
Zumba, tak, właśnie. Pójdę... w przyszłym tygodniu?
2012/03/01 00:02:21
na koniec powinien być jeszcze aquareobik co by te wypocone toksyny w chlorze zostawić i pomarszczyć się jak rodzynka:)
2012/03/01 00:04:13
czarne trampki? zumba? siłownia? a Ty sie na Ministre przypadkiem nie wybierasz?
Gość: smakuj, dynamic-78-8-29-197.ssp.dialog.net.pl
2012/03/01 21:31:23
Właśnie jestem po zumbie. Na twarzy nadal mam rumieńce , chociaż minęły dwie godziny od zajęć. W szatani ścisk, na sali ciasno, jedna przy drugiej przy obrotach zdarza sie wpadać na siebie. Jest ostro , bo każda chce kołysać zmysłowo biodrami, gdy zrzucimy już zimowe odzienia.Jakby to nie wyglądało , to jest duży plus- po takich zajęciach niewiele rzeczy jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. Wracam do domu, dziecko zasnęło w ubraniach, mąż rozkłada bezradnie ręce - nie zdąrzyłem przebrać - mówi, lekarstwo nie podane , bałagan jak tak był tak jest ale mnie po ZUMBIE , to nie rusza. Pozdrawiam.
2012/03/02 05:34:43
A ja jesienią zeszłego roku przekonałam się do biegania. Nie dość że w końcu zaczęło mi to sprawiać przyjemność, to jeszcze przestali we mnie budzić chęć mordu starsi panowie, drepczący drobnym kroczkiem i szczerzący w mym kierunku sztuczne szczęki z okrzykiem - szybciej, szybciej! Zumba - z jednej strony chętnie bym poszła pokręcić tyłkiem, ale nie przepadam za poceniem się w grupie :(
2012/03/05 21:11:05
Ja w czwartek byłam drugi raz. Tez na latino solo. I też opisałam to w blogu, bo:
pierwszych zajęć nie wytrzymałam. Po 45 minutach powiedziałam, że dziś muszę pilnie wyjść wcześniej. Bo było mi głupio się przyznać. Po drodze wycofałam zaliczkę z Zumby, uznawszy, że tam wytrzymam góra 10 minut. Na drugich już dałam radę. Ledwo. Trzymajmy się :) |
|