czwartek, 10 maja 2012

Bez ciebie byłabym nikim. Może więc powinieneś zmienić minę. Na trochę lepszą. Że niby jak gdyby wcale nie jest tak źle. Jak w środku myślisz.

Bo ten grymas. O tu po prawej stronie twojej twarzy. Ten grymas jest nieznośny. I sprawia że. Czuję się winna.

Chodzę boso po mieszkaniu i do stóp przyklejają mi się okruchy. Wiem, że tego. Nienawidzisz. Kiedy siadam na kanapie i pocieram stopą o stopę, pod kanapą pojawia się mały okruchowy kopczyk. Kup sobie kapcie. Cedzisz przez zęby.

Nie mogę. Posiadanie kapci godzi w moje poczucie wolności. Mieć kapcie, to jak założyć plastikowy fartuch do tłuczenia mięsa. To domowa kotwica, zarzucana w najgorszy muł. Kapcie to charakterystyczna cecha domatorów, co w moich ustach brzmi zawsze jak obelga. Ciepłe kapcie napawają mnie odrazą, zawsze wolałam czerwone trzewiczki. Choćby z żelaza.

Chodzić i szukać. Boso, ale w ostrogach.

Zamiast kapci kupuję kolejne wynalazki do sprzątania. Żeby te okruchy. Dizajnerski odkurzacz, opatentowany  mop, zmiotkę w łowickie paski.

Bez ciebie włóczyłabym się gdzieś, szukając nie-wia-do-mo-cze-go. Więc proszę-błagam. Zostaw mi tę namiastkę wolności. I poczucie beztroskiego biegania po piasku. Choćby po tym naniesionym z osiedlowej piaskownicy.


21:39, f_jak_frustratka
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 07 maja 2012

To ma coraz większe znaczenie, kim jestem. W porównaniu do tego, kim była ta para na małym zdjęciu, o brzegach w oldskulowy wzorek. Na którym kobieta trzyma w rękach przed sobą taką torebkę - kuferek. Może torebka była w kolorze wiśniowym, a może czekoladowy brąz. Buty raczej czarne. Sukienka w kwiatki, stawiam na niebieskie. Sweterek granatowy. Obok niej mężczyzna o wyglądzie przedwojennego amanta. Czarny włos zaczesany do tyłu, śmiały wzrok, postawa generała armii. Garnitur na którym nie widać prążków, ale na pewno był brązowy. Koszula w kolorze kawy z mlekiem.

Na jego tle kobieta. Stoją obok siebie, ale ona jest tylko tłem. Torebka jest tylko rekwizytem. Oprócz chusteczki do nosa z koronką robioną na szydełku i szczotki z naturalnego włosia w środku. Na pewno jest pusta. Zwitek banknotów schowany jest w wewnętrznej kieszeni marynarki. Dokładnie na sercu.

Za parą roztacza się piękny widok. Altana z kwiatami namalowana przez lokalnego artystę na rozciągniętym na ścianie płótnie. Za obiektywem stał fotograf z wąsem, kazał się nie ruszać. Torebka niżej, szanowna pani. Proszę podnieść wzrok. Niech pan trochę opuści głowę. Uszanowanie szanownemu panu.

Po wszystkim wsiedli na bryczkę. On powoził i pogwizdywał, ona siedziała cicho patrząc gdzieś w bok. Jechali w ciemność. On dumny z nie wiadomo czego, ona zagubiona bez powodu.

To ma coraz większe znaczenie, dlatego to wraca. Wspomnienie ich życia, którego widziałam tylko nieszczęsną końcówkę. Marne kilkanaście lat.

Przechodzę przez ulicę i nagle ich widzę. Koń rży cicho w mroku. Sukienka powiewa na wietrze. Ze skręconego pospiesznie papierosa unosi się dym.


21:56, f_jak_frustratka
Link Komentarze (2) »
sobota, 05 maja 2012

Pani te dzieci teraz mają. Wszystko! Ja to pani miałem. Lalkę szmacianą. Jedną.

Chłopiec lalkę?, myślę.

Lalkę miałem. Jedną. A pani tu całe studio ma chyba. Bajki, pani. Kto to kiedy widział, pani. Jedną książkę miałem o. O czym? Już nie pamiętam. Bez obrazków.

Rozpieściła ich pani! aj boże. Co się dziwić, że jęczą. Same nie wiedzą. Co złapać. Za dużo wszystkiego. Za dużo.

Chodź, mówię. Trzeba wziąć syropek, na kaszel.

I aptekę ma pani. Całą. Teraz to pani. Nie ma żadnego problemu. Z tym chorowaniem. A te strzykawke to ma pani fajną. Czego takiego to jeszcze nie widziałem.

Patrzcie tutaj, może zobaczymy jakieś zwierzątko. - zagarniam do okna.

O sarenka. I druga. Wyszły se popaść. I bocian. Chodzi sobie. I znowu sarenki. I krówki. Ale to wy chyba nie znacie. Krówki. Co mleko dają. Takie prawdziwe.

No przestań marudzić, nie mam tu obiadku. Skąd mam wziąć. - tłumaczę.

Oj bo ja cię wezmę. I wysadzę. zostaniesz tam na peronie. A my same pojedziemy i będziema mieli spokój. A konduktor zaraz przyjdzie. Oj tylko czekaj. Konduktor na takie marudy ma specjalno skrzynkę. I tam takie dzieci trzyma.

Teraz pani to te dzieci mają. Żeś je pani rozpieściła. Oj, pani.

_________________

I tak to sobie podróżowaliśmy polskimi kolejami państwowymi, a opinia publiczna w postaci Pana Dziadka miała niezłe używanie.


22:25, f_jak_frustratka
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 64

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...